czwartek, 13 grudnia 2012
Rozdział 1. "Keep calm and shut up"
Rano obudziły mnie krzyki Alicii. Mieszkamy razem od 2 tygodni, gdyż wprowadziła się ona do mojego mieszkania w internacie. Miała cudowne dzieciństwo. Dużo miłości i szczęście. Dzisiaj mieli przyjechać jej rodzice i zobaczyć jak żyje. Ze mną ... Po wszystkich jej opowieściach o rodzinie stwierdzam, że są bardzo mili i sympatyczni. Nie to co moi. Po tych przemyśleniach wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic. Uczesałam się i ubrałam. Dzisiaj miałam się spotkać z moim bratem i ciocią, więc musiałam wyglądać ładnie. Umówiliśmy się w kawiarni mamy Kevin'a. Gdy wyszłam z mojego pokoju by wyjść na spotkanie zauważyłam rozbawioną Al. Rozmawiała przez telefon.
- Al, ja wychodzę. Będę później. Nie zapomnij się wyszykować na koncert.- Tak, dzisiaj miałam iść z Alicie na koncert One Direction. Ze względu, że ciocia miała dojścia załatwiła bilety i wejściówki VIP.
- Dobrze pa. - powiedziała podczas przerwy w rozmowie, a wybieraniem numeru telefonu.
Wyszłam z mieszkania i obrałam za kierunek kawiarenkę. Doszłam tam po 15 minutach. Byłam tu już parę razy, ale dzisiaj wyglądał zupełnie inaczej. Wszędzie było kolorowe i wesołe. Zauważyłam ciocię, Kevin'a i Matt'a.
Podeszłam do nich. Akurat chłopak Al nas obsługiwał. Chwilę porozmawialiśmy i musiałam się pożegnać i poszłam do domu. Kiedy weszłam do domu myślałam, że coś się stało Al...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz